[blockstart:520]




[blockend:520]

[blockstart:500]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
CATHAGONIA
<font:$local$\fonts\font12.fnt>


Wielu twierdzi, e odkd Bjarni zaprowadzi porzdek na tym wiecie, zapanowaa cisza, a wszelkie plugastwo spezo w odmety podziemnego wiata.

Jednak nie jest to prawd. Wiele krain cierpi z powodu wojen domowych, atakw dzikich zwierzt, czy chorb. 

Nie inaczej jest w Cathagonii. Niczego niewiadomy bohater naszej opowieci przeywa kolejny, nudny dzie. Czy aby na pewno? 

Przeniemy si teraz do doliny Aridonii i zobaczmy to oczami naszego bohatera...



"Do ju twych rzdw! Mieszkacy wioski nie chc by duej torturowani, poganiani i zastraszani przez ciebie!"

"Ach tak? A kto wogle do mnie mwi"

"Ja!"

"Jakim tonem si zwracasz do mnie, knypku?

"Zamknij si! Dosy mam ju ciebie! Wyzywam ci na pojedynek!"

"Hahaha! Zabawny jeste! Ale prosz, bdziesz mia swj pojedynek. Kiedy bdziesz gotowy, udaj si na aren. Bd tam na ciebi czeka. Jeeli wygrasz, wioska jest twoja, natomiast jeeli ja wygram, no c, bdziesz martwy!"

"Stoi"

.........................

"Ojcze, pomoesz mi jako?"

"Oj, synu, jak tobie mam pomc?"

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Potrzebuj lepszego wyposaenia."

"No dobrze. Zbroj moesz znale u starego patnerza. Niestety, jestem stary i nie pamitam, gdzie to jest, ale na pewno gdzie w dolinie."

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Co z broni?"

"Szukaj w najbardziej oczywistym miejscu."

"Tato, nie mw zagadkami!"

"Nie moe by za prosto."

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Co z leczeniem?"

"Gdzie w pobliu na wybrzeu powiniene co znale."

"Dzikuj ojcze."

.................................

<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Rozdzia I

<usericon:1,73,325>
Dziedzictwo
<font:$local$\fonts\font12.fnt>


Ojciec twierdzi, e stary patnerz powinien mi da jak zbroj. Niestety, pami go zawodzi i zwyczajnie zapomnia, gdzie on jest. Super!

....................................

Miecz powinienem znale w najbardziej oczywistym miejscu. Hmm... Moe las?

....................................

W kwestii leczenia kaza mi popatrze na wybrzeu. I tak te zrobi. Bez mikstur raczej nie wylecz ran i szybko padn z wykrwawienia."





[blockend:500]

[blockstart:501]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Miecz
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

>>Nowy zapis w dzienniku<<

No i jest mieczyk. Poprzedni waciciel chyba nie bdzie ju go potrzebowa.
<usericon:1,130,404>
[blockend:501]

[blockstart:502]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Zbroja i buty
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

>>Nowy zapis w dzienniku<<

Kurde, najwyraniej stary patnerz mieszka tu, lecz co zniszczyo jego chat, a on sam opuci to miejsce, albo zosta zabity. Przynajmniej ley tu jakie ubranie.
<usericon:1,21,259>

[blockend:502]

[blockstart:503]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Skrzynia
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

>>Nowy zapis w dzienniku<<

Jestem pewien, e w tej skrzyni s jakie mikstury. Wiele statkw rozbija si tu i wyrzuca towary.
<usericon:1,13,329>


[blockend:503]

[blockstart:504]

>>Nowy zapis w dzienniku<<
Uff, puff (kaszle i pluje krwi). Pokonaem drania. Od teraz wioska bdzie pod moj opiek. 

"Synu."

"Tak tato?"

"Chciabym ci pogratulowa i podzikowa. Niestety to nie koniec zmartwie."

"To znaczy?"

"Od dawna nie mamy adnych wieci z poza doliny. Id do Carathos i spotkaj si z tamtejszym przywdc, Lotherem i dowiedz si, dlaczego ludzie ju nas nie odwiedzaj, aby odebra plony."

"Robi si"

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Zaczekaj, masz tu klucz do bramy!"

"Dziki"

<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Rozdzia II

<usericon:1,50,170>
Klska godu
<font:$local$\fonts\font12.fnt>


No dobra, teraz musz uda si do Carathos i dowiedzie si, czemu mieszkacy nie ubiegaj si o plony.

............................

Przywdc Carathos jest niejaki Lother

............................

Ojciec da mi klucz otwierajcy wyjcie z doliny.



[blockend:504]

[blockstart:505]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
CARATHOS
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Witaj, nieznajomy! Co ci sprowadza do tego przesiknitego smutkiem miejsca?"

"Mj ojciec wysa mnie, ebym dowiedzia si, dlaczego mieszkacy Carathos nas nie odwiedzaj i nie zabieraj plonw?"

"Skd przybywasz?"

"Z Aridonii."

"A, z Aridonii, powiadasz. No c. To gupia sprawa."

"No, wyksztu to z siebie!"

"No dobra dobra. Klucznik, ktry pilnowa tej bramy, zagin. A wraz z nim klucz. Kopi klucza posiada jedynie twj ojciec. Dlatego nie moglimy si dosta do Aridonii."

>>Nowy zapis w dzienniku<<
>>Nowy zapis w dzienniku<<

"To wiele wyjania. Nasze magazyny ju pkaj w szwach."

"To si wietnie skada. Teraz, kiedy do naszego jeziorka spyna lawa, dziwnym sposobem w poczeniu z wod wyprodukowaa zoto. Dosownie. Z kamieni zaczy si mieni zote kolory i moemy da wam zoto w zamian za wod i jedzenie.. Niestety przez to stracilimy jedyne rdo wody w tej okolicy. To znaczy jest jeszcze las na wschd std, gdzie jest jeziorko, lecz podobno jest okupowany przez siepaczy naszego starego znajomego, Lorda Jornthusa."

"Co zrobimy w tej sprawie?"

"Musimy przekona tamtejszych farmerw, aby z nami wsppracowali. A jeeli trafisz na tych siepaczy, daj im nauczk. Ale uwaaj, nie wiadomo, czego mona si po nich spodziewa. Uwaaj na siebie."

"Spokojnie, dam sobie rad."

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Zaczekaj!"

"Co?"

"Jeeli chcesz, moemy wymieni si towarami. Dopki farmerzy nie bd po naszej stronie, to nie bdziemy mieli co pi, ani je. Mamy do zaoferowania wspaniae towary. Przyjyj si bliej!"

...............................

Dotarem do Carathos.

...............................

Moemy handlowa z Carathos

...............................

Musz zabi siepaczy lorda Jornthusa, ktrzy zastraszaj farmerw. Lother powiedzia, ebym si przygotowa.

...............................

Mog rozpocz wymian handlow z Carathos. No przecie nie pozwol im ume z pragnienia. Ech, znowu wpadem w gwno po uszy..."




[blockend:505]

[blockstart:506]

<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
FARMERZY
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Dzikujemy ci nieznajomy! Twraz moemy znw pracowa dla naszeo pana Lothera!

.............................................................

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Dobra robota, przyjacielu. Teraz mamy dostp do wody i ywnoci. Jednak musisz zrobi jeszcze kilka rzeczy."

"To znaczy?"

"Wpierw musimy si dowiedzie, w jaki sposb nasz przeciwnik wykarmia swoich poddanych. Odkd ta kraina wyscha, niewiele jest tu do jedzenia. Dowiedz si, o co chodzi."

"Jasne"

........................................................

No dobra, teraz musz si dowiedzie, jak Jornthus wykarmia swoich poddanych. Moe zakradn si w poblie jego fortecy i poszukam jakich wskazwek.

[blockend:506]

[blockstart:508]

To dopiero widok! Wielka plantacja jagd! Niedobrze. Musz o tym donie Lotherowi.

.........................................

"Co tam?"

"No zgaduj."

"Sami si zrzeraj?"

"Co? Nie!"

"No powiedz!"

"No dobra. Za fortec maj ogromn plantacj jagd."

"Jak to cholerstwo tam wyroso?"

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Moe magia?"

"Ciekawe. Wiesz co, musimy unicestwi twierdz Jornthusa i jego samego te! Nie moliwe, eby to samo sobie tam wyroso! Po za tym widziae, ilu on ma wojakw?! Jak on to cholerstwo utrzymuje i wykarmia?"

"Nie mam bladego pojcia! Jednak zadanie jest nad wyraz trudne!"

"Poradzisz sobie. Zawsze wychodzie z opresji bez szwanku. Tylko ty bdziesz w stanie to zrobi!"

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Ech, no tak. Jakie rady?"

"Hmm, caa forteca jest otoczona grubymi murami nie do sforsowania, a kady kawaek tamtejszej ziemi jest obsadzony przez wiee stranicze. Moe sprbuj katapult."

"Skd ja ci katapult tu znajd?"

"Bo ja wiem. Sam jak wyprodukuj."

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Czy ty zdajesz sobie spraw, jak dugo bdzie trwao przeniesienie tej katapulty na pole bitwy prosto z Aridonii?!"

"Zbuduj j na miejscu."

"Jak to?"

"Tak to! Nic wicej nie przychodzi mi do gowy."

>>Nowy zapis w dzienniku<<

"Lepsze to, ni otwarta walka z nim."

"Po prostu podjed na bezpieczn odlego do jego bazy, a potem zacznij miota gazami w jego pieprzone wieyczki!"

"Uwaaj na cinienie. Moe twj plan zadziaa. Oby."

<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Rozdzia III

<usericon:1,251,206>
Bitwa o pustyni
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

......................................

wietnie, teraz musz zniszczy fortec Lorda Jornthusa. Jakbym mia za mao problemw na gowie!

......................................

Jedynym dobrym sposobem bdzie atak katapultami.

......................................

Lother zasugerowa, abym sprubowa zrobi je w pobliu fortecy Jornthusa.

......................................

Najlepszym sposobem bdzie podjechanie na bezpieczn odlego i miotanie kamieniami w agresora. To moe si uda!


[blockend:508]

[blockstart:509]





[blockend:509]

[blockstart:510]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Przeszukaem, no a waciwie to zniszczyem ca fortec, a i tak nie ma nigdzie tego ajdaka! Musz si rozejrze po okolicy. Wedug mojej mapy na pnocy jest tylko pustynia - idealne miejsce na kryjwk!

<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Rozdzia IV

<usericon:1,339,27>
Lord Jornthus
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

[blockend:510]

[blockstart:511]

Nie mogem uwierzy, co si stao! Kto by si spodziewa? Jornthus zawar pakt z jak potn si. Ale teraz jest martwy. On i jego sugi! No i co teraz? To koniec?

[blockend:511]

[blockstart:512]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>

<font:$local$\fonts\font12.fnt>







[blockend:512]