[blockstart:500]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
ANTIDOTUM CZTERECH ALCHEMIKW
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Mino wiele tygodni od dnia, w ktrym Bjarni wyruszy ze swojego domu. Dobrze pamita niedbale napisany list krla Frankw z prob o pomoc, ktry odebra w swojej skandynawskiej wiosce. Siedzia wtedy w niewielkiej tawernie wspominajc ze swoimi towarzyszami broni i przyjacimi minione bitwy i wojny. Nagle do tawerny wbieg jeden z odakw penicy wwczas wart na pobliskiej wiey. Krzykn do Bjarniego mwic mu, e przylecia ptak pocztowy z wiadomoci z Francji. Nie mina chwila, a Bjarni siedzia z listem w rkach dokadnie go czytajc. Wiadomo wygldaa jakby osoba j piszca bardzo si spieszya. Ponadto w licie napisane byo, e krl Frankw ma spore kopoty. Bohater wikingw wiedzia, e krzywe i nierwne pismo w zachodniej Europie nie byo codziennoci. We Francji, ktra przodowaa w rozwoju kaligrafii alfabetu aciskiego, zapisanie wiadomoci urzdowej niedbale byoby wielk hab. Tote Bjarni od razu si domyli, e sprawa musi by bardzo naga, skoro bya pisana na szybko. Rwnie brak konkretnego powodu pomocy musia wiadczy o poufnoci sprawy, gdy istniaa spora moliwo, e list ten wpadnie w niepowoane rce podczas dostarczania go do Skandynawii, co nie daj Odynie wykorzysta by mogli jacy rozbjnicy na niekorzy Francji. Bjarni przeraony negatywnymi konsekwencjami dla krla Frankw, ktry by zarwno jego starym przyjacielem jak i sojusznikiem, postanowi natychmiast wyruszy do Gensylbergu  miasta w ktrym rezydowa frankoski krl. Wiele dni trwaa podr zanim dotar w okolice miasta stoecznego Frankw. Bjarni wycign z sakwy krtki list krla Frankw i przeczyta go ponownie. Odczytanie go w Skandynawii wydawao mu si ju dawne i odlege po caej podry. Na kartce widnia tylko krtka notatka.

<font:$local$\fonts\font10.fnt>
Bjarni, synu Leifa, przybd czym prdzej do stolicy Francji. Mam spore kopoty, potrzebuj twojej pomocy
- Chlokader krl Francji<font:$local$\fonts\font12.fnt>


Po chwili zamylenia spojrza na swoj map. Do Gensylbergu zosta niewielki kawaek drogi na pnoc. Heros stwierdzi, e znajduje si ju w odpowiedniej odlegoci od miasta, aby zaoy wasn wiosk. Nie pozostao mu nic innego jak nakaza nam budow wioski, a samemu uda si do krla Frankw.
[blockend:500]

[blockstart:501]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Lena wioska
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Przed oczami ukazaa si wikingom wioska pooona w cichym lesie. Wbrew oczekiwaniom ludzie tu mieszkajcy nie wygldali na frankw. W wiosce byo dziwnie cicho. Zdarzao si nawet, e szum wiatru i dwiki natury byy goniejsze ni obecny tu gwar uliczny. Wydawao si, e mieszkacy yjcy w wiosce odcici s od wiata zewntrznego.

Mimo pierwszego wraenia okazao si po krtkich rozmowach z mieszkacami, e wyrabiane s tu rne narzdzia i bronie. Ludzie ci jednak nie byli chtni do handlu z wikingami. Jeden ze stranikw miasta powiedzia, e tutejsze wyroby ze wzgldu na swoj wysok jako s sprzedawane tylko Frankom. 

<usericon:1,315,369>

Ponadto nasi ludzie dostrzegli przed jednym z budynkw dziwn osob. Na pierwszy rzut oka wyglda jak zwyky druid, jednak byo w nim co nieco innego. Mimo naszego zaciekawienia ani domniemany druid, ani inni mieszkacy wioski, nie chcieli nam nic powiedzie na temat tej tajemniczej osobistoci.
[blockend:501]

[blockstart:502]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Pnocny obz nomadw
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Zobaczylimy przed sob niewielk osad. Ludzie tu mieszkajcy wygldali nam na saracenw. Nie mielimy bladego pojcia skd we Francji mogli si znale saraceni. Gdy tylko ci specyficznie ubrani ludzie zobaczyli nas, od razu podnis si krzyk w ich obozie, a przeciwko nam wybiega grupa kilku uzbrojonych wojownikw krzyczc przy tym sowa nieznanego nam jzyka Allah Akbar!. Mieszkacy tych terenw chyba nie s nastawieni do nas przyjanie.

<usericon:1,304,22>

[blockend:502]
[blockstart:503]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Poudniowy obz nomadw
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Ujrzelimy przed sob niewielk wiosk. Mieszkacy tu przebywajcy wygldali nam na muzumanw. Nie mielimy bladego pojcia skd w kraju Frankw mogli si znale muzumanie. Gdy tylko ci ludzie w dziwacznym ubiorze zobaczyli nas, od razu zaczo si w ich obozie robi gono, a przeciwko nam wybiega grupa kilku uzbrojonych saracenw krzyczc przy tym sowa specyficznego dla nas jzyka Allah Akbar!. Mieszkacy tych terenw chyba nie s nastawieni do nas pokojowo.

<usericon:1,406,207>

[blockend:503]
[blockstart:504]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Osada Tekona
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
W oddali da si sysze gwar nieznanego nam jzyka oraz muzyka, ktrej nigdy nie syszelimy. Okazao si, e wioska ktr ujrzelimy naleaa do saracenw. Ci jednak, pomimo ekspansywnego charakteru ich religii, ktr by Islam, wcale nie byli do nas wrogo nastawieni. Wydawali si spokojnie y swoim yciem. Po kilku rozmowach, ktre byy do trudne do przeprowadzenia ze wzgldu na rnice jzykowe, okazao si, e osada ta jest wanym punktem handlowym midzy Francj, a Arabi.  Wioska ta nosia nazw Tekona.

<usericon:1,466,57>

[blockend:504]
[blockstart:505]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Gensylberg
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Bjarni dotar do Gensylbergu. Spojrza na wiee i budynki bdce w miecie przed jego oczami. Wspomnia wwczas czasy gdy by w tym miecie przed kilkunastu laty. Budynki miasta byy kiedy rwnie due jak i teraz, wojsko bronice miasta dawniej byo rwnie silnie uzbrojone jak te, ktre mia bohater teraz przed oczyma, jednak czego brakowao w obecnym Gensylbergu. Bjarni nie umiejc dokadnie zauway czego brakuje tu ze starego dobrego miasta, zamyli si na chwil.
No tak! - krzykn w mylach, po czym rozejrza si po ludziach chodzcych po miecie. Mieszkacy ju nie witaj entuzjastycznie nowo przybyych ludzi do miasta, a nawet patrz si na nich z niechci i pogard. Taki te zwrok skierowany by ku Bjarniemu. Zakopotany Heros podszed do jednego ze stranikw miasta pytajc go.

	- yyy Witaj straniku. Mgbym wiedzie czemu ludzie w tyme miecie z tak pogard patrz na obcych ludzi? -

Stranik, mimo zadanego mu pytania, nie odpowiedzia wikingowi. Bjarni widzc to wycign ze swojej sakwy list krla Frankw, a nastpnie pokaza go wartownikowi mwic.

	- Moe wiedzc, e jestem Bjarnim, synem Leifa, oraz e posiadam ten wistek papieru, bdziesz chtny co powiedzie. -

odak wytrzeszczy oczy na list swojego krla oraz powiedzia.

	- Wybacz Bjarni, e tak chodno ci potraktowaem, syszaem o tobie wiele opowieci i legend, jednak nie przypuszczaem, e wygldem mgby przypomina zwykych ludzi, ktrzy nie dokonali adnych wielkich czynw. -

Stranik na chwil zamilk, po czym zacz dalej mwi.

- Odpowiadajc na twoje pytanie dotyczce naszego ludu. Zwizane jest to z nieszczliwym wydarzeniem naszego krla. Sytuacja jest niezbyt ciekawa. Nasz wadca zachorowa na powan chorob i jest bliski odejcia z tego wiata. Mieszkacy nazywaj t chorob czarn mierci Wrd ludu kry obecnie przesd, e osoby, ktre nie zostay pobogosawione przez kler, mog poprzez swoje przebywanie w miecie sprowadzi na naszego krla gniew Boga, ktry spowoduje, e choroba go zabije. Jest jednak sposb, by zaradzi tej niechci ludu. Niedaleko na pnocnym wschodzie od naszego miasta znajduje si klasztor. Mieszka tam kilku mnichw, ktrzy powinni z chci udzieli ci rytualnego bogosawiestwa, a wtedy nastawienie naszego plebsu do Ciebie powinno si znacznie poprawi. To chyba ju wszystko co chciae wiedzie. -

Po wysuchaniu monologu Bjarni odpowiedzia.

	- Dzikuj za udzielenie mi takich informacji. Niech ci Twj Bg sowicie to wynagrodzi. -

Po skoczonej rozmowie Bjarni uda si w stron klasztoru.
[blockend:505]
[blockstart:506]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Stocznia
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Nieopodal naszej wioski spostrzeglimy may port. Znajdowao si w nim kilku zajtych robotnikw, ktrzy aktualnie omawiali swoje sprawy.

	- Mwi Ci! Najlepszy statek bdzie wtedy, jeli zbudujemy go z drewna brzozowego. -

	- Bzdury pleciesz! wierkowe drewno jest lepsze. Wiem to, bo syszaem ostatnio, e w Italii takie robi. -

Nagle spostrzegli idcego obok wikinga. Nie mina chwila, a jeden z robotnikw wyskoczy od razu z ofert handlow.

	- Witaj przybyszu! Mimo, e nie wiemy kim jeste, chtnie sprzedamy Ci nasze wyroby. Mamy przerne oferty handlowe. Przede wszystkim mamy jednak statek! My robotnicy zrobilimy go wasnymi rkoma. Jeli chcesz go kupi, moesz nam zapaci naleyty trybut, a z chci Ci go sprzedamy! Yyy i to w sumie wszystko co mielimy ci do przekazania. -

Po wygoszeniu reklamy robotnik wrci do swoich wsppracownikw jak gdyby nigdy nic.

<usericon:1,149,410>
[blockend:506]
[blockstart:507]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Skandynawscy kupcy
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Ku naszemu zdziwieniu w krainie Frankw znajdowali si rwnie wikingowie inni ni my. Uradowalimy si na ich spotkanie, Ci jednak byli do nas obojtnie nastawieni. Mwili, e ta wyspa jest tylko ich chwilow osad i za kilka dni wyruszaj na wschd do Bizancjum. Po dalszych rozmowach okazao si, e pochodz z grodu wodza Widobrodego  kuzyna Bjarniego. Opowiadali nam rwnie, e spotkali po drodze kilku synnych kupcw, w tym Miguela. Monaby z nimi dugo rozmawia o dziejach wikingw, jednak Bjarni by temu przeciwny. Twierdzi, e ma do zrealizowania zadanie wadcy Frankw.

<usericon:1,474,236>

[blockend:507]
[blockstart:508]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Morska wioska
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Na maej wysepce zobaczylimy miasto. Byo ono zamieszkane przez Frankw, jednak funkcjonowao niezalenie od stolicy Francji. Ludzie tu mieszkajcy zajmowali si rybactwem, a wod pili z morza, tak jakby bya to czysta rdlana woda. Mwili nam, e to zasuga jakiego alchemika. Opowiadali rwnie, e jeli na ich wyspie pada deszcz, to zawsze jest agodny, e woda w morzu zawsze jest czysta, e nigdy nie spotykaj ich sztormy na morzu i inne rzeczy, ktre normalni ludzie uznaliby za cuda na kiju. Ci jednak upierali si przy tym, e jest to najprawdziwsza prawda. Gdy nasz wiking zmieni temat rozmowy na handel, ci z dziwnym wyrazem twarzy jedynie niechtnie na nas spojrzeli mwic, e zostali kiedy oszukani przez wikingw i od tego czasu im nie ufaj.

<usericon:1,30,488>

[blockend:508]
[blockstart:509]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Ogniste smoki
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Gboko w lesie zobaczylimy smoki. Te w pierwszej chwili si na nas rzuciy, jednak w mgnieniu oka znajdujcy si obok dziwny czowiek klasn rkoma, co spowodowao, e smoki nie odwayy si nic nam zrobi. Dialog ze smokami by niemoliwy, a tajemniczy mczyzna siedzia w ciszy wygldajc na zamylonego.

<usericon:1,45,29>

<usericon:1,46,16>

[blockend:509]
[blockstart:510]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Klasztor
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Gdy tylko zobaczylimy czsto widywany przez nas we Francji budynek sakralny, ktry by wybudowany w stylu romaskim oraz usyszelimy charakterystyczne piewy chralne. wiedzielimy e Gensylberg musi by gdzie nieopodal. Chcielimy si zapyta mnichw przebywajcych przy tym budynku o lokalizacj miasta, jednak ci pozostawali w ciszy, jakby si modlili.

<usericon:1,90,151>

[blockend:510]
[blockstart:511]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Kamienny krg
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Przed naszymi oczyma pojawi si kamienny krg. Nie wiemy jakie zastosowanie moe mie ta budowla. Wyglda na opuszczone miejsce, gdy nie ma nigdzie w pobliu adnych ludzi. Mimo tego czu dookoa tego miejsca pewn tajemnicz aur.

<usericon:1,184,191>

[blockend:511]
[blockstart:512]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Klasztor
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Wiking podszed do klasztoru. Przed drzwiami budynku stao kilku mnichw. Bjani postanowi si ich zapyta o bogosawiestwo.

- Witajcie, czy -

	- Niech bdzie pochwalony! - Wykrzykn do bohatera jeden z mnichw przerywajc jego pytanie.

Bjarni sta chwile zakopotany. Nie byo go ju tak dugo we Francji, e zapomnia jak brzmiay chrzecijaskie pozdrowienia. Nie wiedzc co ma powiedzie rzek:

- yyy, i z duchem twoim. -

Mnisi popatrzyli si na niego dziwnym spojrzeniem. Bjarni od razu si zorientowa, e powiedzia nie to co powinien, wic jkajc si wytumaczy.

	- Wybaczcie panowie, ale nie pochodz z tych stron i nie znam zwyczajw jakie panuj w waszej religii, jedynie chciabym -

	- Chciaby pan porozmawia o Bogu? - Zapyta gono innych mnich przerywajc kolejny raz herosowi jego mow.

	- Yy, nie dzikuj. Chciabym si jedynie zapyta czy mgbym otrzyma wasze bogosawiestwo, aby nie stanowi wedug waszej religii zagroenia dla ycia krla Chlokadera. -

	- W ostatni niedziel byo rozdawane na mszach bogosawiestwo wszystkim mieszkacom Gensylbergu, wnioskuj wic, e nie jest pan z tych stron. W jakim krlestwie by pan chrzczony? -

	- Nie byem nigdzie chrzczony, nie jestem chrzecijaninem. -

Mnisi wytrzeszczyli oczy na Bjarniego jakby ten by niewiadomo kim. Po chwili gdy ochonli po usyszeniu tego co Bjarni powiedzia, zapytali si go.

	- Czyli jeste innowierc i chcesz nas prosi o bogosawiestwo? -

	- Tak. - Odpar Bjarni

Duchowni popatrzyli po sobie z innymi ju wyrazami twarzy. Po chwili jeden z nich odpar.

	- Co prawda w naszej religii bogosawienie innowiercw nie jest powszechnie akceptowane, jednak jestemy w stanie za pewn opat pobogosawi ciebie pomimo naszej kultury. Zapa nam w trybucie ciastka i marmur, a wtedy ty i twj lud otrzymacie nasze hojne bogosawiestwo.

	- Zgoda, zapac wam ten trybut. - Odpowiedzia Bjarni, po czym oddali si do swojej wioski w celu zebrania towarw trybutu.
[blockend:512]
[blockstart:513]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Gdy tylko przynielimy dany trybut do klasztoru, dzwony kocielne zaczy gono bi wydajc przy tym charakterystyczny dwik. Wtem w jednym z okien klasztoru pojawi si kapan i dononym gosem zawoa:

-Bjarni, synu Leifa! Niech ty i twj lud bdziecie bogosawieni w imi Ojca, i Syna, i Ducha witego!-

Od tego czasu Bjarni oraz pozostali wikingowie byli chtnie widziani w Gensylbergu.

Bohater wikingw nie by jednak w aden sposb zadowolony z tego. Przyj bogosawiestwo tylko ze wzgldu na reputacj Frankw. Martwi si czy bogowie nordyccy nie zel na niego kary za ten czyn. Mia jednak w tej chwili inne, waniejsze, zmartwienie. Musia si spotka z krlem Frankw. Wiedzia ju, e pomoc, ktr chce uzyska krl Chlokader dotyczy choroby. Jednak w aden sposb nie wiedzia, dlaczego to akurat on zosta wezwany, a nie wadcy innych pastw. Bjarni zacz si zastanawia mwic przy tym w mylach:
Jeli mnie pami nie myli, to krl powinien teraz przebywa w swoim zamku w miecie. Wydaje mi si, e dobrze by byo, gdybym si tam uda.

<usericon:1,40,192>
[blockend:513]
[blockstart:514]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Bjarni podszed do drzwi zamku. Gdy tylko go ujrza jeden z pobliskich urzdnikw i rozpozna e to Bjarni, podbieg do niego i powiedzia.

	- Bjarni! Wiem, e zmierzasz spotka si z naszym wadc, jednak ten jest w cikiej chorobie i nie pozwala nikomu wchodzi do swojej komnaty. Tutaj mam oficjalne pismo, ktre kaza ci przekaza. -

Mwic to, urzdnik poda Bjarniemu zwinity zwj papieru z pieczci krlewsk. Heros natychmiast go rozwin i zacz czyta.
Wewntrz zwoju widnia herb wadcw Francji, a pod nim byy napisane nastpujce sowa:

<picture:$local$\graphics\14.pcx>
Bjarni, Synu Leifa. Wybacz, ale ze wzgldu na swoj chorob nie mog si z tob spotka osobicie. Jeli to czytasz, oznacza to, e jeszcze jestem ywy. Sytuacja polityczna w Europie zwizana z moj mierci przedstawia si nastpujco. Jak wiesz zarwno ja jak i mj syn jestemy zwolennikami idei tolerancji wobec innowiercw. Idea ta jak zapewne wiesz utrzymuje nasze krlestwa Francji i Skandynawii w sojuszu od wielu lat. Problem jest jednak taki, e syn mj wyruszy daleko na wschd z poselstwem do Persji. W zwizku z tym jeli teraz umr, tron obejmie mj bratanek, ktry popiera inne idee. Jego zdaniem naley si zwalcza innowiercw oraz szerzy chrzecijastwo jak najdalej si da. Niestety cae duchowiestwo, ktre posiada ca obecn wiedz medyczn i byoby w stanie przeduy mj ywot o kilka miesicy, popiera ide mojego bratanka. W zwizku z tym chciabym ci prosi o przysug. Sam rwnie bdziesz mie z tego zysk, gdy midzy naszymi krajami zostanie zachowany pokj. Z tego co mi wiadomo w naszym klasztorze nieopodal miasta znajduje si gboko w piwnicach przepis na antidotum na czarn mier. Pogoski gosz, e przepis ten opiera si o staroytne receptury Empedoklesa i Arystotelesa oraz, e do jego wykonania potrzeba kilku wyszkolonych alchemikw. Wiem, e wytworzenie tego medykamentu moe by dla ciebie bardzo trudne, jednak wiedzc jakich czynw dokonae w przeszoci jestem przekonany, e uda Ci si to. Pokadam w Tobie ca moj nadziej.
Krl Francji Chlokader II

Po przeczytaniu wiadomoci krla, Bjarni zwin pismo i ruszy do klasztoru, aby zapyta si o przepis na tajemnicze lekarstwo.

[blockend:514]
[blockstart:515]
Bjarni przyby ponownie do klasztoru. Mnisi, tak jak przedtem, tkwili w ciszy modlc si. Bohater podszed zapyta si jednego z nich.

	- Witam ponownie. Tym razem przyszedem w sprawie kupna antidotum na czarn mier. Syszaem, e posiadacie je w swoim klasztorze. Mgbym je otrzyma? -

Mnisi spojrzeli po sobie przeraeni. Na ich twarzach malowa si strach. Jeden z nich wyjka niepewnym gosem.

	- Sk-sk-skd wie-wiesz, e mamy te an-antidotum? -

	- Niestety nie mog wam tego zdradzi. Chciabym, ebycie mi je dali. -

Duchowni nie wiedzieli co powiedzie. Nie mieli pojcia skd kto spoza klasztoru moe wiedzie o istnieniu staroytnego zwoju z przepisem na antidotum. Po chwili jeden z nich powiedzia.

	- Panie, to to zabytek. Ptolemeusz wasn rk pisa tre tego zwoju. atwiej byoby ju zdoby Ark Przymierza ni ten przepis. Nie moemy tak po prostu sprzeda tego pisma. -

Nagle do rozmowy doczy si ksidz, ktry sta obok i przysuchiwa si caej rozmowie. By lekko umiechnity. Jego wyraz twarzy by kompletnie innych ni mnichw. Po chwili powiedzia.

- Dajcie spokj chopcy. To to Bjarni, syn Leifa, we wasnej osobie. Nie raz ju uratowa wiat z tarapatw. Z pewnoci moemy mu zaufa, e waciwie wykorzysta tre tego zwoju, jednak cena za niego z pewnoci bdzie wysoka. -

Kilka minut pniej mnisi byli ju jednogonie przekonani co do tego, e mona sprzeda zwj Bjarniemu. Heros zada wic pytanie.

	- Ile kosztowa mnie bdzie ten zabytek? -

Jeden z mnichw si na chwil zamyli po czym odpar.

	-  Kr pogoski, e wy - wikingowie - macie najlepszych kowali i mincerzy w caej Europie. Jako trybut potrzebny do kupna tego zwoju proponowabym 25 monet i 25 sztabek elaza. Wiem, e to wysoka cena, jednak te antidotum rwnie jest wiele warte. Co do tego gdzie moesz znale zoa zota i elaza, to znajduj si one na poudniowym wschodzie od twojej wioski. -

<usericon:1,220,340>

Bjarni po chwili namysu odpar:

- Cena to zaprawd wysoka, jednak nie mam wyboru. gdy tylko uzbieram wymagane towary zapac je wam w trybucie w zamian za wasz staroytny przepis na antidotum. -

Po tych sowach Bjarni odwrci si i uda do swojej wioski.
[blockend:515]
[blockstart:516]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Po zapaceniu wysokiego trybutu mnisi dali Bjarniemu zwj ze staroytnym przepisem na antidotum przeciw czarnej mierci. Bjarni nie czekajc ani chwili rozwin zwj. Ku jego zdziwieniu w rodku bya jedynie pustka. W zwoju nie byo nic napisane. Bohater ju chcia krzycze, e zosta oszukany, gdy nagle jeden z duchownych si do niego odezwa.

	- Rozumiem twoje zdziwienie. Zawarto zwoju zostaa zabezpieczona zaklciem, aby niepowoane osoby nie mogy jej odczyta. Jest jednak prosty sposb, aby zobaczy co jest napisane w tej recepturze. Kawaek drogi na wschd od naszego klasztoru znajduje si kamienny krg. Stoi on tutaj od niepamitnych czasw. Przekazy ludowe gosz, e sta on ju tutaj zanim pooono fundamenty Rzymu. Jeli wejdziesz ze zwojem do rodka krgu, zaklcie zostanie zdjte i zawarto zwoju bdzie moliwa do odczytania. -


<usericon:1,184,191>

Bjarni uspokoi si. Mia nadziej, e nie jest to wymwka, ktra ma pomc w oszukaniu go. Widzia w swoim yciu tyle niewyjanionych zjawisk, e by w stanie rwnie i w t histori uwierzy. Zamyli si mwic sobie w mylach. No c, nie pozostao mi nic innego jak odszuka kamienny krg i zweryfikowa czy pojawi si tekst na papierze. Obrci si w stron mnichw i powiedzia krtko.

	- Do zobaczenia. -

Po czym oddali si w stron tajemniczego krgu z kamieni.
[blockend:516]
[blockstart:517]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Gdy tylko heros wikingw wszed do kamiennego krgu, na zwoju z recept na antidotum ukazao si pismo. Czcionka, ktr byo napisane, wygldaa na bardzo star. Bjarni nie czeka ani chwili i od razu zacz odczytywa zawarto zwoju.

<picture:$local$\graphics\17(1).pcx> <color:$local$\palettes\font_blue_dark2.pcx>
Ten, ktry pozna prawd ogasza.

Oto jest natura wszechwiata. Wszystko co istnieje skada si z czterech elementw: ognia, powietrza, wody i ziemi. Wszystko co jest w niebie i na ziemi jest syntez tych czterech elementw.
Czstki ognia maj ksztat bryy foremnej o czterech cianach.
Czstki powietrza maj ksztat bryy foremnej o omiu cianach.
Czstki wody maj ksztat bryy foremnej o dwudziestu cianach.
Czstki ziemi maj ksztat bryy foremnej o szeciu cianach.
Ogie jest lejszy od powietrza, powietrze jest lejsze od wody, woda jest lejsza od ziemi.
Tako rzecz Empedokles i Arystoteles o tym co stwrca wszechwiata uczyni w swojej mdroci.

Ongi nastay czasy gdy szatan w swej zoliwoci uczyni czarn mier z tych oto ywiow. Choroba bya to najgorsza z tych jakie kiedykolwiek istniay. Wwczas ten, ktry stworzy wszechwiat, powoa do istnienie cztery dusze wadajce czterema ywioami oraz da im niemiertelne ciaa, ktre nie wiedz czym jest staro. Ci dziki swojej mocy otrzymanej od stwrcy przegnali czarn mier, tak e ostaa si ona jedynie w gbinach Szeolu.
Tych czterech ludzi nazwao siebie alchemikami. Zaczli naucza nauki zwanej alchemi. Od nich si wywodzi caa alchemia wcznie z wiedz Arystotelesa i Platona. Gdy nastay czasy pokoju, ci czterech alchemicy spotkali si w tym oto kamiennym krgu po raz ostatni. Ten ktry wada powietrzem uda si na poudniowy wschd, ten ktry wada wod przeby pieszo morze i zasiad na odlegej wyspie na poudniu, ten ktry wada ziemi zamieszka na pnocnym wschodzie, o tym ktry wada ogniem such zagin. Podania alchemikw donosz, e ujarzmi smoki ogniem plujce.

Jeli czarna mier opuci Szeol i wrci do wiata nieumarych, jedynym sposobem na jej zniszczenie jest zebranie ponownie czterech alchemikw w kamiennym krgu.

Oto sowa Ptolemeusza, ktry uczyni to pismo na podstawie informacji zawartych w Bibliotece Aleksandryjskiej.
<picture:$local$\graphics\17(2).pcx> <color:$local$\palettes\font_dark.pcx>

Bjarni by ucieszony. Tak, wreszcie znalaz sposb w jaki moe wyleczy krla Chlokadra z jego choroby. Musi zgromadzi w tym kamiennym krgu czterech alchemikw, z ktrych kady wada jednym z czterech ywiow. Tylko gdzie ich znajdzie? Wiking przyjrza si ponownie pismu na zwoju. Alchemik powietrza jest na poudniowym wschodzie. Alchemik wody jest na poudniu na wyspie za morzem. Alchemik ziemi jest na pnocnym wschodzie, a alchemik ognia zagin dawno temu. Heros si zamyli mwic sobie pod nosem. Hm, wydaje mi si, e trzej alchemicy, ktrych przyblion lokacj znam, mog wiedzie co o miejscu przebywania alchemika, ktry wada ogniem. Musz si wic uda na poszukiwania alchemikw, a nastpnie musz ich tu sprowadzi. Z tymi mylami Bjarni rozpocz poszukiwania czterech alchemikw.
[blockend:517]

[blockstart:518]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Lena wioska
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
W lesie dostrzeglimy niewielk wiosk. Mieszkacy ktrzy w niej byli nie wygldali na Frankw, jednak mimo to, nie byli do nas wrogo nastawieni. Osada ta wydawaa si cichym i spokojnym miejscem. Gwar uliczny by tutaj znacznie cichszy, ni w Gensylbergu. Wyranie byo sycha piew ptakw i szum drzew.

Po krtkich rozmowach z osadnikami okazao si wbrew naszym pozorom, e zajmuj si oni wyrobem broni i narzdzi, ktre nastpnie sprzedaj Frankom. Ku naszemu nieszczciu nie chcieli jednak sprzeda nam swoich towarw.

Uwag Bjarniego przykua zupenie inna rzecz. W miecie spostrzeg dziwnego czowieka.

<usericon:1,315,369>

Posta ta na pierwszy rzut oka wygldaa jak zwyky mag. Gdy heros spostrzeg, e ta osobisto rnymi gestami i zaklciami jest w stanie zmienia wiatr, od razu pomyla, e musi by to alchemik powietrza, o ktrym napisano w recepturze na antidotum. Zgadzao si rwnie to, e wioska ta znajduje si na poudniowym wschodzie od kamiennego krgu. Nie czekajc ani chwili bohater wikingw postanowi podej i porozmawia z alchemikiem.
[blockend:518]

[blockstart:519]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Osada Tekona
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
W oddali naszym oczom ukazaa si wioska zamieszkana przez saracenw. Ci jednak wbrew naszym oczekiwaniom nie byli wcale nastawieni do nas wrogo. Mimo, e byli to muzumanie, byli tolerancyjni wobec innych religii. Po kilku rozmowach, ktre byy do trudne ze wzgldu na rnice jzykowe, okazao si, e miejsce to nosi nazw Tekona i jest wanym wzem handlowym na trasie z Francji do Arabii. Mieszkacy zajmowali si tutaj gwnie handlem.

Z daleka zobaczylimy na tyach wioski dziwn osob przypominajc wygldem druida.

<usericon:1,456,28>

Ujrzelimy niezwyk rzecz. Posta ta bya w stanie manipulowa ksztatem lokalnej gleby oraz robi rne sztuczki z lewitujcymi kamieniami.

- To musi by alchemik ziemi. - powiedzia Bjarni.

Nie tracc czasu heros wikingw ruszy do niego, aby opowiedzie mu ca sytuacj z czarn mierci. By wicie przekonany, e to alchemik o ktrym wspomina staroytny zwj, gdy miejsce to zgodnie ze staroytnym pismem, znajdowao si na pnocnym wschodzie od krgu.
[blockend:519]
[blockstart:520]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Morska wioska
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Gdy wiking jeszcze pyn na statku, jego oczom ukazaa si niewielka wioska na maej wyspie porodku morza. Mieszkacy wyspy wygldali na ludzi, ktrzy ciesz si peni ycia nie majc przy tym adnych zmartwie. Osada ta przypominaa miasto Frankw, jednak miejscowi twierdzili, e mimo wielu wsplnych cech kulturowych z Francj, funkcjonowanie ich wioski jest niezalene od Gensylbergu. Opowiadali nam o cudotwrczym czarodzieju, ktrego magia powoduje, e woda morska w morzu jest czysta jak woda rdlana oraz, e ich wioska nigdy nie jest nawiedzana przez sztormy i wichury. Zapytani o miejsce przebywania ich tajemniczej osoby, wskazali na cich posta na tyach wioski.

<usericon:1,22,482>

Wszystkie informacje, ktre wikingowie mieli o tej osobie, zgadzay si z tym co byo napisane w staroytnej recepturze. To z pewnoci by alchemik wody. Bjarni powinien go powiadomi o caej sprawie z krlem Frankw.
[blockend:520]
[blockstart:521]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Alchemik ognia
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Pierwszy raz w yciu widzielimy tak dziwne stworzenia. Wedug plotek, ktre syszelimy wczeniej w Gensylbergu, musiay to by smoki plujce ogniem. W pierwszej chwili rzuciy si one na nas, jednak w mgnieniu oka dziwna posta stojca za smokami klasna rkoma, na co te dziwne stwory od razu si uspokoiy. 

<usericon:1,46,16>

To musia by zaginiony alchemik ognia. Wszystko zgadzao si z treci staroytnego pisma. Zanim jednak Bjarni zdy podej do alchemika i cokolwiek mu powiedzie, ten odezwa si jakby wiedzia o co chodzi.

	- Tak, to ja jestem alchemikiem ognia. Wiem, e mnie szukacie. Wszake cae soce jest kul ognia. To za dziki mojej mocy powoduje, e jest ono dla mnie jak gaka oczna. Mona powiedzie, e korzystam ze soca jakby by to palantir. Nic co nie jest w cieniu nie ukryje si przede mn. Widziaem waszego skandynawskiego przywdc, ktry wnis do witego Krgu wistek papieru tego dzieciaka Ptolemeusza. Nie sdziem, e stanie si to, co moe by najgorsze. Mylaem, e czarna mier Szatana pozostanie w Szeolu do koca istnienia tego jake niesprawiedliwego wiata. Eh. Wiecie w ogle czemu ten wiat jest niesprawiedliwy? Bo praktycznie adne z dzie stwrcy na ziemi nie zawiera tyle ognia co trzech pozostaych ywiow! Tote moi starzy przyjaciele wadajcy innymi ywioami maj szerokie pole do popisu, a ja musz si wczy midzy smokami i wulkanami. Dlatego ten wiat jest niesprawiedliwy! No ale c, chyba troch zszedem z tematu. O czym to ja mwiem? Aaa, tak. O czarnej mierci. No wiecie chopcy, ja bym wam bardzo chtnie pomg, jednak jeli tylko oddali bym si od tych smokw, te od razu by zdziczay. Mona powiedzie e jestem takim treserem smokw. Jeli chcecie, ebym uda si do witego Krgu musicie wpierw zapaci tym smokom w trybucie duo arcia. Inaczej istniaoby zbyt wysokie prawdopodobiestwo, e zaatakuj jak obecn osad ludzk. No c. To ja bd czeka, a dacie tym bestiom jedzenie, a wtedy od razu udam si do Krgu. -

Po wypowiedzeniu tych sw alchemik zamilk i usiad w dziwnej pozycji. Wydawao si, e medytuje i bya to zapewne prawda, gdy nie odpowiada na inne zapytania wikinga.
[blockend:521]
[blockstart:522]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Gdy tylko wrczylimy jednemu z robotnikw w stoczni trybut, ten od razu powiedzia.

	- Dzikujemy za zakup statku! Interesy z tob to czysta przyjemno dla nas! Mamy nadziej, e skorzystacie z innych ofert handlowych w naszym magazynie! -

Po chwili statek stojcy w porcie by ju nasz wasnoci.

<usericon:1,141,432>
[blockend:522]
[blockstart:523]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Alchemik powietrza
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Bjarni podszed do tajemniczej postaci. Ta wygldaa niechtnie do rozmowy. Mimo to Bjarni postanowi rozpocz konwersacj.

	- Czy jest pan alchemikiem? -

Mczyzna spojrza z pogard na wikinga. Nic mu nie odpowiedzia. Heros postanowi powiedzie co innego.

	- Czarna mier wrcia do wia.. -

	- Oj, nie dobrze, nie dobrze. - Powiedzia alchemik przerywajc bohaterowi.

Po dugiej chwili ciszy doda.

	- Mylaem, e to kolejna durna oferta handlowa, a tu patrz pan. To co zostao ongi wygnane do Szeolu wraca po tylu latach do wiata ywych. Pff w sumie nie wiem czemu miaoby mnie to obchodzi. Moje ciao jest niemiertelne i yje mi si dobrze. To co dotyczy was, miertelnikw, nie zawsze jest dla mnie wane. -

- Jest moe co w zamian za co zgodziby si pan pomc zniszczy ponownie czarn mier? - Zapyta Bjarni.

- Eh. A jednak kolejna durna oferta handlowa. Hmm. A ty nie jeste przypadkiem tym sawnym obecnie Bjarnim, synem Leifa? -

- Zgadza si. To ja. -

	- Ha ha ha. Nie sdziem, e po tylu latach przyjdzie mi spotka syna Leifa. Nie wiem czy wiesz, ale twj ojciec mia wielkie szczcie w grze w koci. Duo pienidzy straciem grajc z nim. Dobry z niego by kompan. Hm, wiedzc e jeste jego synem moe jednak znajdzie si co czego chc w zamian za pomoc. Pomylmy chwil, Hm. -

Alchemik zawoa do siebie kilku mieszkacw lenej wioski. Przez kilka minut rozmawia z nimi szeptem, tak e bohater wikingw nie mg usysze co mwi. Po skoczonej krtkiej rozmowie alchemik i kilku ludzi z wioski obrcio si w stron Bjarniego, po czym niemiertelny rzek wskazujc palcem na jednego z mczyzn w wiosce.

	- Ci tutaj panowie mwi, e w lenej wiosce brakuje obecnie zi, naczy i mebli. Jeli zapacisz im je w trybucie, to z chci pjd do witego Krgu pomc zniszczy czarn mier. Ba, pewnie nawet ta osada stanie si chtna do handlu z twoimi ludmi. -

Bjarni mia ju do pacenia wszystkim dookoa trybutu, jednak nie mia wyboru. Bya to jedyna metoda, aby zdoby przychylno alchemika wadajcego powietrzem, ktry by niezbdny do wyleczenia krla Francji. Moment potem bohater powiedzia.

	- Zgoda. zapac wam ten trybut. -

	- Ciesz si, e si rozumiemy. - Odpar alchemik, po czym nacign swj specyficzny kapelusz na czoo. Jego wygld sta si tak tajemniczy, jak by przed rozmow z herosem wikingw.
[blockend:523]
[blockstart:524]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Nie mina ani chwila od zapacenia trybutu, a alchemik znalaz si ju w kamiennym krgu jakby by niesiony wiatrem.

	- Ten dzieciak Ptolemeusz si jednak na co przyda. Wspomnienia wracaj, gdy patrz na ten pradawny wity Krg. - Mrukn pod nosem alchemik lekko si przy tym umiechajc.

<usericon:1,185,185>

Ponadto polepszyy si nasze stosunki z len wiosk. Mieszkacy lasu powiedzieli, e jeli chcemy, moemy od teraz handlowa z nimi za takie same ceny, jak robi to Frankowie. Zaoferowali nam rne bronie i narzdzia.
[blockend:524]
[blockstart:525]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Alchemik ziemi
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Tajemnicza osoba wydawaa si by zajt. Gdy tylko Bjarni podszed do alchemika ziemi, ten krzykn.

	- Cisza! Poczekajcie prosze chwil. -

Gdy to powiedzia, zacz mamrota co w dziwnym jzyku wykonujc przy tym specyficzne ruchy rkami. Nagl si schyli i gwatownym ruchem uderzy rk w ziemi. Gleba pod jego nogami dziwnie si zakoysaa jakby bya czym sterowana. Moment pniej alchemik wyprostowa si i stan w normalnej pozycji. Po chwili powiedzia do Bjarniego.

	- Wybacz, ale byem w trakcie dokaczania swojego zaklcia. Po twoim wygldzie wnioskuj, e nie jeste z tych stron. W jakiej sprawie przybywasz do mnie do miasta Tekony? -

	- Potrzebuj, aby przyby do kamiennego krgu znajdujcego si na poudniowy zachd std. Krl Francji zachorowa na czarn mier. - Odpowiedzia Bjarni.

	- Ha ha ha. Czyli wygraem zakad z alchemikiem powietrza. Mwiem mu, e ta paskudna choroba kiedy wrci z Szeolu. Heh, No to co pora wybra si do witego Krgu i chtnie bym to zrobi, jednak jak gosi lokalne przysowie tutejszej ludnoci: W yciu nie ma nic za darmo. Po twoim ubiorze i oru wnioskuj e jeste dobry w boju. Tak si skada, e moje interesy idealnie krzyuj si z twoimi umiejtnociami. Mam dla ciebie pewne zadanie do wykonania. Niedawno w pobliu Tekony nomadzi rozbili dwa obozy. Jeden na zachd std, drugi na poudnie std. Nie byoby w tym nic zego gdyby nie fakt, e pobieraj strasznie wysoki haracz od podrujcych kupcw, przez co rne wyroby w Tekonie kosztuj o wiele droej. Jedyny sposb, aby si ich pozby, to wyeliminowa ich si. Niestety to miasto nie posiada wystarczajcej iloci wojska. Byby w stanie podj si tego zadania? -

<usericon:1,406,207>

<usericon:1,304,22>

Bjarni lekko umiechn si i powiedzia sobie w mylach. Wreszcie bdzie jaka walka, a nie tylko pacenie tych nudnych trybutw. Po chwili namysu odpar.

	- Z wielk przyjemnoci poka im wrota wiata zmarych od drugiej strony. -

Alchemik lekko si umiechn nic nie mwic. Bjarni wiedzc, e si dogada, skierowa si do swojej wioski, aby rozpocz zbrojenie armii.
[blockend:525]
[blockstart:526]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Ostatni wojownik armii nomadw pad martwy. Wtem alchemik ziemi w tajemniczy sposb przenis si do kamiennego krgu, tak jakby z daleka wiedzia, e wszyscy nomadzi padli martwi.

<usericon:1,185,182>

Na koniec jeszcze tylko powiedzia.

	- Krew setek muzumaskich odakw spywa w gb ziemi. Moja moc nie czuje ju adnej stojcej na ziemi ywej stopy, w ktrej pyna by krew dihadysty. Wszyscy z nich pomarli. -
[blockend:526]
[blockstart:527]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Alchemik wody
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Tajemnicza persona wygldaa bardzo niechtnie do rozmowy. Tak jakby nie chciaa mie nic wsplnego z wikingami. Skandynawski heros podszed do alchemika i oznajmi mu prosto.

	- Czarna mier jest ponownie na wiecie. Potrzebujemy twojej pomocy. -

Nastaa cisza. Alchemik przez dugi czas nic nie odpowiada. Nie spojrza w ogle na twarz Bjaniego. Czujc, e Bjarni nie odchodzi powiedzia tylko.

	- Naprawd mylisz, e po tym wszystkim co zrobilicie morskiej wiosce, tak po prostu pjd wam pomc? -

Bjarni nie wiedzia co powiedzie. Przez chwil sta zakopotany. W kocu odpar.

	- Przepraszam, ale pierwszy raz odwiedzam t wysp. Nie wiem co zego przeciw wam uczyniem. -

Alchemik popatrzy na Bjarniego i rzek.

	- Faktycznie. Pierwszy raz widz twoj twarz, jednach akcent i ubir masz bardzo podobny do tych ludzi. Nie mog wykluczy opcji, e masz co z nimi wsplnego. -

	- Musiaa zaj jaka pomyka. Mgbym wiedzie o jakich ludzi konkretnie chodzi? - Zapyta bohater z nadziej, e alchemik bdzie chcie mu wszystko wyjani. -

Alchemik odpowiedziedzia.

	- Jaki czas temu przypynli pewni ludzie na t wysp. Mwili, e s kupcami ze Skandynawii i przybyli z nami handlowa. Ich ubir, akcent i wygld bardzo przypominay twoje cechy. Rwnie statek mieli podobnie zbudowany. Mijay dni, a ludzie ci oferowali nam przerne swoje towary. Pewnego razu oszukali nas. Zaoferowali nam kupno miodu pitnego mwic, e jest to specjalny skandynawski napj leczniczy. Bdc alchemikiem wody oczywicie zainteresowaem si t now dla mnie ciecz. Z ciekawoci wypiem napj i wbrew moim oczekiwaniom staem si pijany. Wikingowie wykorzystali t sytuacj i ukradli moj drogocenn muszl, ktr zdobyem siujc si z Posejdonem szeset lat temu, a nastpnie jakby nigdy nic odpynli gdzie na wschd std albo jeszcze dalej. Od tego czasu nie ufam ludziom ze Skandynawii. Wiem, e sprawa z czarn mierci jest bardzo powana, jednak nie bd chtny Ci pomc, jeli wpierw nie zwrcisz mi mojej drogocennej muszli. -

	- Rozumiem twoje zmartwienie. Wiem, e nie mam podstaw, aby mi ufa, ale nie mam nic wsplnego z tymi kupcami. Jest moe jaki inny sposb, aby zgodzi si pomc w zniszczeniu czarnej mierci? - Zapyta z nadziej Bjarni

	- Nie. - Odpar krtko suchym gosem alchemik.

Bjarni nie by zadowolony sytuacj, ktra powstaa. Znalezienie kupcw moe by trudne. Szczciem w nieszczciu jest przynajmniej fakt, e to wikingowie, wic z pewnoci syszeli o herosie i atwo si z nim dogadaj. Bohater jedynie krtko odpar.

- Jeli tylko zdobd muszl, przyjd tu, aby Ci j zwrci. -

Po czym oddali si od alchemika wadajcego wod.
[blockend:527]
[blockstart:528]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Skandynawscy kupcy
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Udao si nam znale wikingw, o ktrych mwi alchemik wadajcy wod. Okazao si, e byli to obywatele ksistwa Widobrodego - kuzyna Bjarniego. Opowiadali nam o swoich podrach i rnych dokonanych przez nich czynach. Mwili, e za kilka dni bd pyn dalej na wschd do Bizancjum. Po dugim czasie ich opowiada jeden z naszych ludzi spyta.

	- Macie moe jak muszl, ktr ukradlicie dziwnemu czowiekowi na wyspie, ktra ley na poudniowy zachd std? -

Jeden z obcych wikingw odpar oburzony.

	- Panie! Mymy tego nie ukradli. Ten dziwak si upi i mamrota, e moemy t muszl wzi za darmo. Jeli jednak chcecie moemy wam t muszl sprzeda, nie jest to dla nas jaki wity artefakt. Oczywicie wiecie za co kady wiking sprzedaby takie cacko. -

	- Tak, wiemy. Ile tego miodu pitnego chcecie? - Odpowiedzia nasz czowiek.

	- Powiedzmy 100 penych soikw w trybucie. -

	- Umowa stoi, jak bdziemy mie tyle tego towaru, to wam sprzedamy. Tymczasem niech wam Odyn bogosawi! -

	- Niech na was rwnie spynie jego bogosawiestwo! -

Tymi sowami poegnali si wikingowie z dwch rnych krajw.
[blockend:528]
[blockstart:529]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Zapacilimy pomylnie trybut naszym dalszym krewniakom. Ci po chwili wysali poselstwo do Bjarniego z muszl alchemika. Nasz heros by zadowolony, e bez wikszych problemw zdoby to co powinien zdoby dla tajemniczego czowieka.

<usericon:1,474,236>

Po krtkim czasie syszelimy odgosy rozpoczynajcej si uczty w oddali. Zapewne ju wikingowie zaczli pi wrczony im przez nas trunek.
[blockend:529]
[blockstart:530]
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Bjarni podszed ponownie do alchemika, ktry wada wod. Trzyma w rku jego muszl. Po chwili powiedzia wycigajc rk z muszl w jego stron:

	- Prosz, to twoja muszla. Zdobyem j i ci przyniosem. -

Alchemik si umiechn, wzi muszl do rki i rzek.

	- Nie sdziem, e kiedykolwiek jeszcze t muszl zobacz. Dzikuj ci bardzo. Z tego co pamitam prosie mnie wczeniej o pomoc w wyleczeniu czarnej mierci. Zgadza si? -

- Tak. - Odpowiedzia Bjarni

- Pamitam dobrze jak pomogem w likwidacji tej choroby wiele lat temu. Dokadnie wiem co mam robi, eh dawno nie widziaem witego Krgu. -

W jednym momencie alchemik wody rozpyn si jakby by ciecz i nagle w niewyjaniony dla nas sposb pojawi si w kamiennym krgu.

<usericon:1,184,183>
[blockend:530]
[blockstart:531]
Jeden z urzdnikw Gensylbergu wysa do nas pismo z poselstwem informujcym, e wedug zezna wiadkw na pnoc od miasta stoecznego Frankw kilku myliwych i leniczych zostao zabitych przez ogie smokw. Frankowie wysali zapytanie, czy wiemy co o tych dziwnych bestiach. Gdy tylko Bjarni o tym usysza od razu pomyla, e smoki mog mie co wsplnego z receptur na antidotum. Wysa wic zapytanie do Frankw gdzie konkretnie widziano owe smoki. Po przybyciu kolejnego poselstwa zostaa herosowi wikingw ukazana mapa z mao uczszczanym wyjciem z miasta, ktre znajduje si na pnocnym zachodzie od krlewskiego zamku. Francuski wysannik powiedzia, e smoki znajdoway si w lesie za tym wyjciem z miasta.

 <usericon:1,11,146>

Bjarni odesa poselstwo mwic, e nic o tym nie wie. Stwierdzi rwnie, e chtnie uda si do miejsca w ktrym s smoki. Z pewnoci ma to co wsplnego z alchemikiem wadajcym ogniem. pomyla sobie bohater wikingw.
[blockend:531]
[blockstart:532]

- Ho ho ho, to ci dopiero duo jedzenia. Nie sdziem, e a tak duo bd tego chcie. - Powiedzia alchemik ognia, po czym doda.

- Ta ilo ywnoci wystarczyaby spokojnie jako wyywienie miesiczne ludzkiej wioski, tymczasem dla smokw jest to zwyky pojedynczy posiek. Te bestie zaskakuj mnie na kadym kroku. -

Mwic to podszed do jednego ze smokw i pogaska go po gowie. Po chwili ponownie zwrci si do wikingw. 

	- A wic tak. Na mnie ju czas. Pora uda si do witego Krgu. -

W jednym momencie alchemik znikn, tak jakby jego ciao spono. Od razu w magiczny sposb pojawi si w kamiennym krgu.

 <usericon:1,183,182>
[blockend:532]
[blockstart:533]
Po wielu trudach udao si Bjarniemu zebra wszystkich czterech alchemikw w kamiennym krgu. Wygldali oni na bardzo ucieszonych. Nie byo w tym nic dziwnego - nie widzieli si przez kilkaset lat. Mino wiele pokole od ostatniego wsplnego spotkania tych niemiertelnych istot.

 <usericon:1,184,183>

Pomidzy alchemikami rozpocza si rozmowa.
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik powietrza<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Wyglda na to, e jednak opacio si nauczy Empedoklesa alchemii. -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik ziemii<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Tak, jednak pamitaj, e to nie tylko jego zasuga. Istniao po nim wielu jego uczniw, ktrzy lepiej ni on sam opanowali sztuk wadania ywioami. Dobrym tego przykadem jest Arystoteles. -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik ognia<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- To ten dzieciak ze Stagiry, ktrego ty uczye? -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik powietrza<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Tak. To byy czasy. Bardzo inteligentnym by uczniem. Pono cz jego pism dotara pniej do tego bachora Ptolemeusza. Swoj drog, ile on ju ma lat? -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik wody<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Umar ju dawno temu. Nazywanie go w tych czasach dzieciakiem czy bachorem nie jest odpowiednie. W historii zapisa si jako wielki podrnik. -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik powietrza<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Ciekawa to nowina. Duo czasu mino wszake od dnia gdy straciem rachub czasu. Wiecie moe, ktry mamy rok? -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik ziemi<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Szacujc dat po poziomie rozwoju cywilizacji, wydaje mi si e mino ju 16 wiekw od pooenia fundamentw Rzymu. -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik ognia<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Ho ho, no to faktycznie nieza kupa czasu. Pozwlcie, e troch zmieni temat. Na co my tu waciwie czekamy? -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik wody<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Pono czarna mier ponownie wrcia na wiat. Jaki wojownik, ktry przyby tu z odlegej pnocy prosi nas o aktywacj antidotum. -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik ognia<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Wszyscy ju tutaj jestemy. Czemu wic by teraz nie aktywowa antidotum? -
		
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik powietrza<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Zapomniae? Przekazalimy przecie nasze bogosawiestwo naszym uczniom, a ci swoim uczniom i tak dalej. Nie majc ju bogosawiestwa Stwrcy nie moemy aktywowa antidotum. -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik ziemi<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Wiecie kto ma to bogosawiestwo obecnie? -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik wody<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Pono Ptolemeusz zapiecztowa je na tym skrawku papieru, z ktrym ten wikiski wojownik paraduje. -
	
	<font:$local$\fonts\font10.fnt>Alchemik ognia<font:$local$\fonts\font12.fnt>
	- Eh, czyli nie pozostaje nam nic innego jak poczeka na tego wikinga. -

Wszystko byo przygotowane, aby wypowiedzie zaklcie, ktre w magiczny sposb wyleczy krla Chlokadra z jego choroby. Pozostao tylko uda si Bjarnim, ktry posiada staroytny zwj z receptur do alchemikw.
[blockend:533]
[blockstart:534]
Mieszkacy miasta Tekona oraz przebywajcy w tym miecie kupcy w nagrod za wyzwolenie ich spod jarzma nomadw, zbudowali dla nas saraceski statek. Wodowanie statku odbyo si do szybko przy ruinach jednego z obozw muzumaskich. By on teraz nasz wasnoci.

 <usericon:1,413,223>
[blockend:534]
[blockstart:535]
<color:$local$\palettes\font_green_dark.pcx>
Dei potentiae! Medicamentum quaterni elementi!
<color:$local$\palettes\font_dark.pcx>
Tak brzmiao zaklcie, ktre jednoczenie wypowiedzieli czterej alchemicy. W jednym momencie zatrzsa si caa ziemia, a nad kamiennym krgiem zaczy grzmoci pioruny.
<picture:$local$\graphics\34(1).pcx>
Po chwili wszystko si uspokoio. Bjarni sta oszoomiony, nie wiedzia co powiedzie. Gos zabra alchemik ognia. 

	- Powinno ju by po wszystkim. Zaklcie, ktrego uylimy, spowodowao e wszystkie osoby ktre byy chore na czarn mier cudownie stay si zdrowe. Mam do ciebie jeszcze jedn prob wikingu. Mgby da nam ten zwj, ktry trzymasz w rku? -

Bohater by zawachany. Kupi przepis na antidotum za wysok cen, a teraz jeden z alchemikw prosi go o oddanie go po prostu za darmo. Po chwili jednak sobie uwiadomi, e skoro krl wyzdrowia, to przepis na antidotum jest ju mu zupenie niepotrzebny, natomiast alchemikom moe si do czego przyda. Wycign wic rk w stron alchemika i poda mu zwj. Bjarni zauway, e na drugiej stronie zwoju znajdowaa si dziwna piecz.

<picture:$local$\graphics\34(2).pcx>

Musiaa si ona pojawi w momencie, gdy Bjarni wszed przed chwil do krgu, poniewa wczeniej nie dostrzega jej w ogle. Alchemicy pooyli jednoczenie rce na dziwacznej pieczci. Po chwili usiedli i zaczli medytowa. Bjarni nie wiedzia co ma w tej sytuacji zrobi. Postanowi, e pjdzie do zamku w Gensylbergu, aby sprawdzi, czy krl Francji faktycznie wyzdrowia.
[blockend:535]
[blockstart:536]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
ZADANIE WYKONANE!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
Z zamku nagle wybieg rozradowany krl.

<usericon:1,40,192>

Na twarzy krla Chlokadra malowa si szeroki umiech. Gdy zobaczy herosa natychmiast do niego rzek.

	- Bjarni! Jak si ciesz, e wreszcie ciebie widz! Nie wiem co zrobie, ale gdy zobaczyem w oddali pioruny i usyszaem trzsienie ziemi, wrzd na moim ciele cudownie znikn, a choroba ustaa. Chwalmy Boga! -

Bjarni mu odpowiedzia:

	- Ciesz si twoim szczciem. Mam nadziej, e pokj midzy naszymi pastwami przetrwa wiele lat. -

Bjarni i Chlokader rozmawiali dugo o rnych sprawach. W tym miejscu jednak dobiega koca misja, ktr krl Frankw wyznaczy Bjarniemu.

~~ Autor: Mikulus ~~
[blockend:536]
[blockstart:538]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
ZADANIE NIEWYKONANE!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
<picture:$local$\graphics\People_Dead_F.pcx>
Wszyscy nasi wikingowie pomarli. Nasze zadanie niestety koczy si wielk porak.
[blockend:538]
[blockstart:539]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
ZADANIE NIEWYKONANE!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>
<picture:$local$\graphics\Hero_Dead_F.pcx>
Bjarni umar, co uniemoliwia wykonanie naszego zadania. Zlecenie krla Francji koczy si porak, a lud pogra si w wielkiej aobie.
[blockend:539]